Recenzja spektaklu: "Wyzwolenie", reż. Piotr Jędrzejas

Wyzwolenie – wykluczenie
W kulminacyjnym momencie spektaklu Konrad zostaje ze swoją wizją sam, aktorzy zdejmują kostiumy, rozchodzą się do domów.
Wyzwoleni-wykluczeni na scenie
Kuba Atys/Agencja Gazeta

Wyzwoleni-wykluczeni na scenie

„Wyzwolenie” Piotra Jędrzejasa jest tyleż plakatowe i pozbawione niuansów, co klarowne i aktualne. Scenerią dla manifestacji dawnej Polski, z której chce siebie i naród wyzwolić Konrad Wyspiańskiego (dobry, współczesny Marcin Sztabiński), jest krzyż z Krakowskiego Przedmieścia. Zebrani wokół niego aktorzy obrońcy krzyża odgrywają wizję Polski zdradzonej: przez panów, przez kapitalistów, przez księży, którzy ustrojeni w kardynalską purpurę nauczają o pokorze, przez aliantów.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną