Recenzja spektaklu: "Idiota", reż. Grzegorz Bral

Hamburger z Dostojewskiego
Zaczęło się od wielkich zapowiedzi, castingów i prac laboratoryjnych, a skończyło na teatralnopodobnym hamburgerze.
Gra toczy się o najwyższe stawki: duszę, zbawienie; reżyser wprowadza na scenę głębokie metafory... rodem z cyrku
Jacek Domiński/Reporter

Gra toczy się o najwyższe stawki: duszę, zbawienie; reżyser wprowadza na scenę głębokie metafory... rodem z cyrku

A początek zapowiadał spektakl może nie odkrywczy – raczej typową dostojewszczyznę z ciężką „duchową” rozmową Rogożyna i Myszkina z martwą Nastazją Filipowną w tle – ale przynajmniej porządnie zrobiony. Im jednak dalej, tym gorzej. W kolejnych scenach reżyser skupia się na postaci Nastazji. Problem w tym, że musimy uwierzyć na słowo, że jest ona postacią magnetyczną, wewnętrznie skomplikowaną, cierpiącą i prowokującą cierpienie, szaloną, nieobliczalną, świętą i dziwką jednocześnie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną