Recenzja spektaklu: "I nie było już nikogo", reż. Aleksandra Konieczna

Dziesięć białych trupów
Aktorstwo rodem z niemego kina bywa zabawne, choć z czasem powtarzane chwyty stają się nieznośną manierą.
Od lewej: Łukasz Simlat, Krzysztof Dracz i Maciej Szary w adaptacji kryminału Agathy Christie
Jacek Domiński/Reporter

Od lewej: Łukasz Simlat, Krzysztof Dracz i Maciej Szary w adaptacji kryminału Agathy Christie

Lata 30. XX w., tajemnicza willa na malowniczej, choć posępnej wyspie, tajemnicze zaproszenie od nie mniej tajemniczej pary właścicieli posiadłości, dziesiątka zaproszonych eleganckich gości, z których każdy skrywa tajemnicę, oraz tyleż tajemniczych morderstw. Powieść z 1939 r. mistrzyni kryminału Agathy Christie w adaptacji Aleksandry Koniecznej sytuuje się gdzieś na przecięciu farsy, slapsticku i horroru domowej roboty, z wideoprojekcjami w tle.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną