Recenzja spektaklu: "Nosferatu", reż. Grzegorz Jarzyna

Samobójstwo symbolu
Spektakl Grzegorza Jarzyny – sądząc po składzie widowni najważniejsze wydarzenie sezonu – jest przede wszystkim pięknym, zrealizowanym z operowym rozmachem widowiskiem.
Wolfgang Michael jako śmiertelnie znudzony wampir
Bartosz Bobkowski/Agencja Gazeta

Wolfgang Michael jako śmiertelnie znudzony wampir

Zachwyca scenografia Magdaleny Maciejewskiej: olbrzymi salon urządzony w stylu art déco, z wielkimi oknami, projekcje wideo, wrażenie robi zwłaszcza gra świateł (wielka praca Jacqueline Sobiszewski) – główne, obok oparów mgły, medium wampirycznych seansów. Mocnym punktem spektaklu jest też sam Nosferatu – wiedeński aktor Wolfgang Michael o urodzie i charyzmie członka grupy Rolling Stones.

Te elementy posłużyły Jarzynie do stworzenia kolejnej w jego karierze opowieści o dekadentyzmie i zmierzchu świata.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną