Recenzja spektaklu: "Dziadek do orzechów i Król Myszy", choreografia: Toer van Schayk, Wayne Eagling

Warszawski Dziadek
Spektakl ten jest wdzięcznym teatrem familijnym, w sam raz na Gwiazdkę. A raczej na Mikołajki.
Walka ołowianych żołnierzyków z Królem Myszy.
Bartosz Bobkowski/Agencja Gazeta

Walka ołowianych żołnierzyków z Królem Myszy.

Już zapowiadając sezon dyrektorzy Opery Narodowej anonsowali, że nowy „Dziadek do orzechów” będzie tradycyjny i baśniowy, w sam raz dla dzieci. I tak właśnie jest. Nie bez powodu na scenie pojawia się obraz warszawskiej Starówki i zamarzniętej Wisły. Choreografowie Toer van Schayk i Wayne Eagling (pierwszy z nich to również autor dekoracji i kostiumów), którzy pokazują ten spektakl po raz trzeci, zawsze przenoszą akcję do konkretnego miasta (wcześniej były to Amsterdam i Helsinki).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną