Recenzja spektaklu: "Opowieści zimowe", reż. Iga Gańczarczyk

Opowieści Andersena
„Opowieści zimowe” to spektakl familijny, w założeniu atrakcyjny zarówno dla dzieci, jak i dorosłych.
Na pierwszym planie Marta Ścisłowicz jako Gerda
Teatr Polski w Bydgoszczy/materiały prasowe

Na pierwszym planie Marta Ścisłowicz jako Gerda

Dla tych pierwszych są więc wybryki niesfornego Psa i puszczanie baniek mydlanych, zabawna Finka przypominająca wielkiego białego ptaka, przebieranki i aktorskie wygłupy. Dla drugich – opowieść o niespełnieniu, nieumiejętności życia tu i teraz, o wiecznym oczekiwaniu na to prawdziwe, ekscytujące życie, które dopiero przed nami; czy, niezbyt udana, zrealizowana w formie koncertu scena opowieści kwiatów o śmierci. Na scenariusz złożyły się trzy baśnie Andersena: historia marzącej o wyrwaniu się z lasu Choinki (roztańczona Anita Sokołowska), opowieść o Śniegowym Bałwanie (Mateusz Łasowski) unicestwionym przez miłość do pieca i – ta najbardziej znana – o Kaju (Grzegorz Twaróg) i Gerdzie (Marta Ścisłowicz).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną