Recenzja spektaklu: "Kobieta z zapałkami", reż. Aleksandra Konieczna

Cielecka z mężczyznami
Debiut Magdaleny Cieleckiej w Teatrze Narodowym to studium kobiecej alienacji zrealizowane w konwencji teledysku.
Magdalena Cielecka jako kobieta na skraju załamania nerwowego
Jacek Domiński/Reporter

Magdalena Cielecka jako kobieta na skraju załamania nerwowego

Inspirowana sztuką ukraińskiego dramatopisarza Klima, kobiecymi portretami Doris Lessing i „Wstrętem” Polańskiego „Kobieta z zapałkami” jest godzinnym monologiem kobiety po zabójstwie męża (Karol Pocheć), przerywanym introspekcjami z nieudanego pożycia małżeńskiego i wspomnieniami z dzieciństwa, zainfekowanego niezbyt zdrowymi relacjami z ojcem (Jacek Różański). Złośliwi streściliby problemy bohaterki w zdaniu: Księżniczka tatusia zderza się z szarą rzeczywistością; bardziej empatyczni wczuliby się w dramat kobiety, która nie potrafi zaakceptować oczekiwań, także seksualnych, jakie projektuje na nią męskie spojrzenie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną