Recenzja spektaklu: "Król dramatu", reż. Łukasz Kos

Król chałtury
„Król dramatu” jest groteskowym autoportretem środowiska twórców, którzy marzą o sztuce, ale Polska, historia, polityka i gust widowni sprzysięgły się, by wciągnąć ich w bagno chałtury.
Tomasz Karolak i dwie (z trzech) żon: Małgorzata Kożuchowska i Joanna Niemirska
Teatr IMKA/materiały prasowe

Tomasz Karolak i dwie (z trzech) żon: Małgorzata Kożuchowska i Joanna Niemirska

Trzech 40-latków: dramatopisarz, reżyser i aktor grający głównego bohatera spektaklu (jednocześnie dyrektor Teatru IMKA), postanowiło stworzyć zapis frustracji zawodowych i prywatnych oraz marzeń niespełnionych i wstydliwych artysty w kryzysie twórczym i mężczyzny u progu kryzysu wieku średniego jednocześnie. Tomasz Karolak jako tytułowy król dramatu jest pisarzem po dostrzeżonym debiucie i z dwoma kolejnymi, już znacznie gorszymi, książkami na koncie, coraz bardziej desperacko szukającym pomysłu na następne dzieło.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną