Recenzja spektaklu: "Idąc rakiem", reż. Krzysztof Babicki

Po katastrofie
Adaptację noweli Güntera Grassa „Idąc rakiem” Teatr Miejski w Gdyni przygotował na 85-lecie gdańskiego noblisty. I w jego też obecności odbyła się premiera sztuki o legendzie „Wilhelma Gustloffa” – nazistowskiego statku wycieczkowego, zatopionego przez radziecki okręt podwodny w 1945 r.
Legenda „Wilhelma Gustloffa” opowiedziana z perspektywy trzech pokoleń to jedna oś „Idąc rakiem”.
Roman Jocher/TMG/materiały prasowe

Legenda „Wilhelma Gustloffa” opowiedziana z perspektywy trzech pokoleń to jedna oś „Idąc rakiem”.

W tej największej w dziejach katastrofie morskiej zginęło niemal 10 tys. niemieckich uciekinierów. Główną postacią noweli jest znana z „gdańskiej trylogii” Grassa Tulla Pokriefke, która znalazła się wśród nielicznych uratowanych. Po wojnie była w NRD przodownicą pracy, stalinowską nadgorliwością przesłaniała nieprzezwyciężoną traumę utraty stron rodzinnych. Jej syn – urodzony tuż po katastrofie – jest oportunistycznym dziennikarzem w RFN, a wnuk – faszerowany przez babkę ciągłymi opowieściami o katastrofie – staje się neonazistą i zabójcą.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną