Recenzja spektaklu: "Podróż zimowa", reż. Maja Kleczewska

Piwnice i szpitale
Mimo ogranych motywów, spektakl mocny i poruszający.
Prawdziwa sztuka jest zaangażowana - deklaruje Michał Czachor w imieniu Elfriede Jelinek i Mai Kleczewskiej.
Magda Hueckel/materiały prasowe

Prawdziwa sztuka jest zaangażowana - deklaruje Michał Czachor w imieniu Elfriede Jelinek i Mai Kleczewskiej.

Czerwona podłoga, muślinowe zasłony, które w drugiej części znikną, żeby odsłonić lustrzane ściany – w tej ascetycznej scenerii rozgrywa się teatr ludzkich wynaturzeń i strachów. We wstrząsającym, wyciszonym monologu córki Josefa Fritzla Julia Wyszyńska opowiada o byciu niewolnicą własnego ojca. Bardziej przeraża jednak reakcja tzw. zwykłego obywatela – na pozór niewinnego, w przebraniu pluszowego szopa pracza – który odmawia ofiarom prawa do wypowiedzenia swoich krzywd, bo świat należy nie do ofiar, lecz zwycięzców, takich jak zaliczający panienki gwiazdor – macho z głową monstrualnego królika.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną