Recenzja spektaklu: "Łysa śpiewaczka", reż. Maciej Prus

Absurd nasz codzienny
Jeden ze sztandarowych utworów teatru absurdu, wraca na scenę po dekadach nieobecności.
Czworo aktorów, skromna scenografia - i mamy świetny spektakl.
Robert Jaworski/materiały prasowe

Czworo aktorów, skromna scenografia - i mamy świetny spektakl.

W PRL absurdalne, ale wygłaszane z niezachwianą pewnością siebie kwestie bohaterów Ionesco, przeplatane przysłowiami, frazesami i zwykłą paplaniną, układały się w coś, co było jednocześnie pozorem i parodią rozmowy i odczytywano je jako obraz życia w systemie. Dzisiaj brzmią jak (momentami bardzo zabawna) parodia telewizyjnych pseudodebat, przemówień żyjących w głowach polityków czy rozmów prowadzonych przez podzielone społeczeństwo.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną