Recenzja spektaklu: "Absolwent", reż. Jakub Krofta

Realizm hotelowej recepcji
Spektakl Jakuba Krofty to dowód na to, że przeniesienie estetyki filmowej na teatralne deski w skali 1:1 to przepis na katastrofę.
Agnieszka Warchulska (pani Robinson) i Krzysztof Brzazgoń (Beniamin).
Bartosz Krupa/EAST NEWS

Agnieszka Warchulska (pani Robinson) i Krzysztof Brzazgoń (Beniamin).

Moda na estetykę lat 60., fascynacja filmem i analiza siły buntu młodego pokolenia – nowa premiera Teatru Dramatycznego, „Absolwent” według klasyka kina w reż. Mike’a Nicholsa z Dustinem Hoffmanem w tytułowej roli, zbiera motywy, które polski teatr przerabia od kilku lat. I tworzy z nich niestrawną bułę. Spektakl Jakuba Krofty to dowód na to, że przeniesienie estetyki filmowej na teatralne deski w skali 1:1 to przepis na katastrofę.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną