Recenzja spektaklu: "Bezdech", reż. Andrzej Bart
Linda gra z Konwickim
Poruszający zbiorowy portret inteligencji cierpiącej na syndrom niespełnienia.
Bogusław Linda i Jerzy Stuhr.
Renata Pajchel/materiały prasowe

Bogusław Linda i Jerzy Stuhr.

Bogusław Linda gra reżysera, który po dłuższym pobycie w Ameryce zjawia się w kraju. Jest tu sławny, wszyscy zazdroszczą mu kariery, niektórzy liczą na jego wsparcie. Tymczasem przybysz w nastroju bardzo nostalgicznym postanawia odwiedzić swoich dawnych znajomych, obwieszczając każdemu już na wstępie, że to pożegnalne spotkanie. Zjawia się w domu pisarza, zadaje ważne pytania filozofowi, chce zobaczyć kobiety, które kochał, składa niezapowiedzianą wizytę koledze, który na niego donosił…

„Bezdech” to poruszający zbiorowy portret inteligencji cierpiącej na syndrom niespełnienia. Zakończenie będzie zaskakujące, choć pewnie uważny widz zdoła je przewidzieć. Obok Lindy grają m.in.: Andrzej Seweryn, Jerzy Stuhr, Jerzy Trela, Władysław Kowalski, Krzysztof Stroiński, Arkadiusz Jakubik, Joachim Lamża, Dawid Ogrodnik. Najważniejszy jest chyba jednak występ Tadeusza Konwickiego grającego samego siebie, czyli starego pisarza, którego przybysz z Ameryki spotyka na ulicy. Dziękuje mu za film „Salto”, za książki i całuje w rękę. Co niejeden z czytelników zrobiłby, gdyby miał odwagę podejść do pisarza samotnie wędrującego ulicą Wiejską.

Spektakl, którego Andrzej Bart jest autorem i reżyserem, zebrał zasłużenie kolekcję nagród na festiwalu Dwa Teatry w Sopocie, ale pokazywany był również na ostatnim festiwalu w Gdyni. Po prezentacji w Teatrze Telewizji ma trafić do dystrybucji kinowej.

 

Bezdech, reż. Andrzej Bart, emisja: TVP 1, 28 października, godz. 20.20

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj