Recenzja spektaklu: "Lód", reż. Janusz Opryński

Cztery godziny w „Lodzie”
Czterogodzinny spektakl wypełniają słowa, słowa, słowa.
Eksperymentują, od lewej: Nikola Tesla (Łukasz Lewandowski), Benedykt Gierosławski (Sławomir Grzymkowski) i Christine Filipov (Eliza Borowska).
Piotr Michalski/Agencja Gazeta

Eksperymentują, od lewej: Nikola Tesla (Łukasz Lewandowski), Benedykt Gierosławski (Sławomir Grzymkowski) i Christine Filipov (Eliza Borowska).

W ponad 1100-stronicowej powieści-potworze Jacka Dukaja upadek meteorytu tunguskiego zmienił klimat naszej części Europy oraz Historię. Jest pierwsza ćwiartka XX w., ale I wojna światowa nie wybuchła, Polska pozostaje pod zaborem rosyjskim, na Syberii polscy inżynierowie – potomkowie zesłańców – robią wielkie biznesy na wydobywaniu i przetwarzaniu nowych minerałów: zimnaza i tungetytu. Wymyślone przez Dukaja stronnictwa: liedniaków (za zamrożeniem) i ottiepielników (chcą odmrożenia świata) oraz sekty (marcynowcy) dołączają do bogatego zbioru rosyjskich ruchów ideologicznych i mistycznych przełomu XIX i XX w.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną