Recenzja spektaklu: „Don Giovanni”, reż. Pippo Delbono
Opera bez reżysera
Warto wybrać się na ten spektakl, dla znakomitych śpiewaków, a zwłaszcza dla imponującego powrotu na tę scenę Iwony Hossy.
„Don Giovanni', reż. Pippo Delbono
Katarzyna Zalewska/materiały prasowe

„Don Giovanni", reż. Pippo Delbono

Dziwny to był eksperyment, by do zainscenizowania jednej z najpiękniejszych oper Mozarta zaprosić artystę, dla którego była to druga w życiu wizyta w operze. Pippo Delbono, znany widzom festiwalu Malta, w operze okazał się kompletnie nieporadny. Reżyserii praktycznie nie było żadnej; chyba lepsze byłoby po prostu wykonanie koncertowe dzieła. Co prawda prosta scenografia miała swój wdzięk i funkcjonalność, było też parę momentów, kiedy reżyser przypomniał o swojej umiejętności operowania światłem; kostiumy, poza ostatnimi scenami, nawiązywały do epoki (łącznie z perukami). Niczego to jednak nie wnosiło. Don Giovanni i Leporello (znakomici wokalnie Stanisław Kuflyuk i Wojciech Śmiłek) byli ubrani przez cały czas identycznie, a przecież nader istotna dla rozwoju akcji jest zamiana ich strojów – pana i służącego – w II akcie. I jeśli warto wybrać się na ten spektakl, to dla znakomitych śpiewaków, a zwłaszcza dla imponującego powrotu na tę scenę Iwony Hossy (Donna Anna).

 

Wolfgang Amadeus Mozart, Don Giovanni, reż. Pippo Delbono, Teatr Wielki w Poznaniu

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj