Recenzja spektaklu: „Polityka”, reż. Eugeniusz Korin

W starym teatrze
Jeśli „Politykę” w ogóle oglądać, to dla Hanny Śleszyńskiej, która w roli sprytnej panny Franciszki, kucharki awansowanej na sekretarkę ministra, naprawdę bawi.
Hanna Śleszyńska (z lewej) i Joanna Żółkowska w farsie z międzywojnia
Jacek Domiński/Reporter

Hanna Śleszyńska (z lewej) i Joanna Żółkowska w farsie z międzywojnia

Lata 20. XX w., Polska jest świeżo po odzyskaniu niepodległości, tworzą się zręby nowego, demokratycznego państwa, o jego kształt walczą w sejmie dwa wrogie stronnictwa: postępowe i konserwatywne. Przedstawicielką pierwszego jest posłanka Jadwiga Łazańska (chodząca zamaszystym krokiem i nerwowo paląca papierosy Małgorzata Socha) – szlachcianka, która obok portretu przodków wiesza podobiznę Marksa i walczy o uwłaszczenie chłopów. Drugie reprezentuje poseł Adolf Burski (mówiący tubalnym głosem Rafał Królikowski). Kiedyś mieli się ku sobie, ale rozdzielił ich jego wyjazd i plotki o małżeństwie.

Włodzimierz Perzyński, Polityka, reż. Eugeniusz Korin, Teatr 6. piętro

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną