Recenzja spektaklu: „Królowa Śniegu”, reż. Piotr Cieplak
W saniach Królowej
O „Opowiadaniach dla dzieci” Singera zrealizowanych przez Piotra Cieplaka w Narodowym siedem lat temu krążą w Warszawie legendy.
Po lewej: Jerzy Łapiński w roli ogrodniczki, obok: jeden z jego wdzięcznych kwiatów
Bartosz Bobkowski/Agencja Gazeta

Po lewej: Jerzy Łapiński w roli ogrodniczki, obok: jeden z jego wdzięcznych kwiatów

Spektakl, obok równie wspaniałej „Pippi Pończoszanki”, wystawionej przez Agnieszkę Glińską w stołecznym Dramatycznym, jest koronnym dowodem na to, że teatr dla dzieci może być mądry, piękny, robiony z rozmachem, pociągający i dla dzieci, i dla dorosłych. Dlatego też oczekiwania wobec kolejnej „dziecięcej” produkcji Cieplaka na narodowej scenie były olbrzymie. „Królowa śniegu” tak wybitnym i porywającym spektaklem jak „Opowiadania” nie jest, ale dzieci (ciut starsze) oglądają ją z zainteresowaniem, a dorośli – z podziwem dla warstwy wizualnej i sprawności machiny teatralnej Narodowego, tych wszystkich zapadni, wysuwających się kolejnych pięter scenografii, uprzęży i wysięgników pozwalających aktorom „latać” nad sceną itd. W „Opowiadaniach” wrażenie robił wpływający na scenę okręt, tu – sanie Królowej Śniegu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną