Recenzja spektaklu: „Lalka. Najlepsze przed nami”, reż. Wojciech Faruga

Prus po tuningu
Przez potok dosłowności, pretensjonalności i nadmiaru reżyserskich pomysłów przebija się główny – dla odmiany sączony delikatnie i subtelnie rozgrywany – temat spektaklu: życie fikcją.
„Lalka. Najlepsze przed nami”, reż. Wojciech Faruga
Magda Hueckel/materiały prasowe

„Lalka. Najlepsze przed nami”, reż. Wojciech Faruga

To częsty ostatnio przypadek: w wywiadach twórcy żarliwie zapewniają, że wystawiają dane dzieło z powodu jego zadziwiającej aktualności, a na premierze okazuje się, że to niesamowicie aktualne dzieło trzeba było gruntownie uwspółcześnić i podkręcić. Wokulski Marcina Czarnika wzbogacił się, torturując więźniów w Guantanamo albo polskich Kiejkutach, i tylko to wspomnienie jest w stanie zapewnić mu seksualną satysfakcję. Ciotka Łęckiej jest rzutką i cyniczną szefową fundacji, Starski (Piotr Ligienza) to coach, o swoich uczuciach Łęcka (Anita Sokołowska) i Wokulski wyśpiewują na imprezie karaoke, zakochana w Wokulskim Wąsowska (Julia Wyszyńska) proponuje: „Chcesz się pierdolić?” itd.

Lalka. Najlepsze przed nami, na podstawie powieści Bolesława Prusa, reż. Wojciech Faruga, Teatr Powszechny w Warszawie

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną