Recenzja spektaklu: „Dziwny przypadek psa nocną porą”, reż. Jakub Krofta

Słodycz szczenięcia
To jeden z tych wykalkulowanych, opartych na szantażu emocjonalnym, przesłodzonych spektakli, które stają się hitami West Endu czy Broadwayu.
„Dziwny przypadek psa nocną porą”, reż. Jakub Krofta
Katarzyna Chmura-Cegiełkowska/materiały prasowe

„Dziwny przypadek psa nocną porą”, reż. Jakub Krofta

To jeden z tych wykalkulowanych, opartych na szantażu emocjonalnym, przesłodzonych spektakli, które stają się hitami West Endu czy Broadwayu. Bohaterem jest 15-latek cierpiący na zespół Aspergera (dość przekonujący Krzysztof Szczepaniak) – matematyczny geniusz, któremu nie umknie żaden szczegół otaczającej go rzeczywistości, ale który postrzega świat schematycznie, nie potrafi czytać emocji innych ludzi, nie rozumie metafor, przyjaźni się tylko ze zwierzętami itd. Przez dwie godziny prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa psa sąsiadki, przy okazji odkrywając rodzinne tajemnice i odbywając pełną pułapek podróż pociągiem do Londynu.

Simon Stephens, Dziwny przypadek psa nocną porą, reż. Jakub Krofta, Teatr Dramatyczny w Warszawie

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną