Recenzja spektaklu: „Możliwość wyspy”, reż. Magda Szpecht
Klony na ruinach
TR Warszawa 250-lecie polskiego teatru publicznego postanowił uczcić spektaklem, który patrzy w przyszłość.
3,5-godzinny spektakl spowija melancholia.
Jacek Domiński/Reporter

3,5-godzinny spektakl spowija melancholia.

TR Warszawa 250-lecie polskiego teatru publicznego postanowił uczcić spektaklem, który patrzy w przyszłość. „Możliwości wyspy”, debiutowi reżyserskiemu studentki krakowskiej PWST, daleko jednak do optymizmu. W futurystycznej wizji Houellebecqa ludzkość dzieli się na dzikich, żyjących w plemionach, oraz nadludzi odżywiających się za pomocą fotosyntezy i, dzięki klonowaniu, na swój sposób nieśmiertelnych. Pisarz w serii słabych i męczących opowieści miesza relacje ze sterylnego, zabójczo nudnego świata klonów z migawkami ze współczesności, w których pokazuje rozpadające się relacje miłosne, niszczone przez ludzki egoizm.

Możliwość wyspy według Michela Houellebecqa, reż. Magda Szpecht, TR Warszawa

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną