Recenzja spektaklu: „Dożywocie”, reż. Filip Bajon

Balon
W Polonii „Kto się boi Virginii Woolf?” Poniedziałka kończy się aluzją do współczesnej Polski, „Dożywocie” Filipa Bajona z Polskiego od niej się zaś zaczyna.
Od lewej: Jarosław Gajewski, Piotr Cyrwus, Krzysztof Kwiatkowski i Marzena Kurzak
Marta Ankiersztejn/materiały prasowe

Od lewej: Jarosław Gajewski, Piotr Cyrwus, Krzysztof Kwiatkowski i Marzena Kurzak

Łatka (Jarosław Gajewski), opętany żądzą zysku lichwiarz, patrząc na widownię, informuje: „Będzie gorzej”. Odpowiada mu salwa śmiechu. Tak po raz kolejny w historii naszego kraju na sceny powraca teatr aluzji politycznej. Bajonowi (autorowi filmowych realizacji „Ślubów panieńskich” i ostatnio „Pań Dulskich”) Fredrowska wizja świata kręcącego się wokół pieniądza – z opisami pętli zadłużenia, aranżowanych dla zysku małżeństw czy wyciskania z ludzi ostatniego grosza – skojarzyła się ze współczesnym kapitalizmem. Akcję rozgrywa więc jednocześnie w cieniu współczesnej giełdy, z tablicą notowań spółek i aktorami przebranymi za maklerów (z jakże uroczym pomysłem, żeby kobiety w garsonkach zachowywały się jak prostytutki, biegały z gołymi piersiami i podkasanymi spódnicami). Oraz w XIX-wiecznym zajeździe, z bryczką i aktorami w odpowiednich kostiumach. Tyle o wyrafinowaniu tej inscenizacji, w której wulgarność walczy o miejsce z łopatologią, źle mówiony wiersz ze złym aktorstwem, a na okrasę na scenie ląduje balon.

Aleksander Fredro, Dożywocie, reż. Filip Bajon, Teatr Polski w Warszawie

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną