Recenzja spektaklu: „Żony stanu, dziwki rewolucji, a może i uczone białogłowy”, reż. Wiktor Rubin
Czas kobiet
Jolanta Janiczak i Wiktor Rubin po raz kolejny podejmują temat zapomnianych kobiecych bohaterek, pokazują świat i historię z ich perspektywy.
Sonia Roszczuk (Théroigne de Méricourt, z prawej) i Małgorzata Witkowska (matka)
Tomasz Czachorowski/Polska Press/EAST NEWS

Sonia Roszczuk (Théroigne de Méricourt, z prawej) i Małgorzata Witkowska (matka)

Jolanta Janiczak i Wiktor Rubin po raz kolejny podejmują temat zapomnianych kobiecych bohaterek, pokazują świat i historię z ich perspektywy. Przed laty były to królowa Joanna Szalona, caryca Katarzyna czy Krystyna Batory. Teraz na scenę wkraczają Théroigne de Méricourt, Olimpia de Gouges i inne Francuzki walczące o hasła wielkiej rewolucji 1789 r. „wolność, równość, braterstwo”, a potem zmarginalizowane i stracone. De Gouges w 1791 r. ogłosiła Deklarację praw kobiety i obywatelki, twierdziła, że skoro kobieta ma prawo stanąć na szafocie, powinna także mieć prawo stanięcia na mównicy w Zgromadzeniu Narodowym. Ostatecznie francuskie kobiety prawa wyborcze zyskały dopiero w 1944 r. O wadze i temperaturze „Żon stanu, dziwek rewolucji, a może i uczonych białogłów” decyduje oczywiście kontekst – Czarny Poniedziałek.

Jolanta Janiczak, Żony stanu, dziwki rewolucji, a może i uczone białogłowy, reż. Wiktor Rubin, Teatr Polski w Bydgoszczy

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną