Recenzja spektaklu: „Malowany ptak”, reż. Maja Kleczewska

Wezwanie do modlitwy
Przejmujący spektakl o winie i bólu, o niezaspokojonej potrzebie współczucia i opłakania, i o nienawiści czającej się po obu stronach, polskiej i żydowskiej.
„Malowany ptak”, reż. Maja Kleczewska
Hueckel Studio/materiały prasowe

„Malowany ptak”, reż. Maja Kleczewska

Z jednej strony 6620 drzewek upamiętniających Polaków ratujących Żydów podczas drugiej wojny światowej, z drugiej – 3 mln zamordowanych polskich Żydów, których nie uratowano. Maja Kleczewska i dramaturg Łukasz Chotkowski stawiają tę kwestię w sposób otwarty, inscenizując w pierwszej części przedstawienia jedną z niekończących się, niemal rytualnych i przez to jałowych debat (aktorzy mówią cytatami z autentycznych esejów, wywiadów, książek) na temat polskiego antysemityzmu, tego, czy podczas wojny można było zrobić więcej, by ratować żydowskich sąsiadów, uwłaszczania się na pożydowskim mieniu itd. W drugiej te same kwestie wracają w opowieści o Jerzym Kosińskim i jego „Malowanym ptaku”.

Malowany ptak, reż. Maja Kleczewska, Teatr Żydowski w Warszawie i Teatr Polski w Poznaniu

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną