Recenzja spektaklu: „Golem”, reż. Maja Kleczewska

Hosty Holocaustu
Trudny do zniesienia muzealny dystans, wzmacniany przez wpędzający w stupor nadmiar scenek i widzów filmujących i fotografujących aktorów.
Barbara Szeliga i Jerzy Walczak w instalacji teatralnej.
Magda Hueckel/materiały prasowe

Barbara Szeliga i Jerzy Walczak w instalacji teatralnej.

Wyobraziliśmy sobie, że mamy rok 2170, jest pełen dostęp do robotów do złudzenia przypominających ludzi, którym można wgrać wszystko. Kim mogłyby się stać? Nośnikiem pamięci, treści, których nie powinniśmy utracić. W »Golemie« hosty przekazują losy Żydów” – tłumaczyła przed premierą Maja Kleczewska. „Golem” zamyka tworzony przez nią i dramaturga Łukasza Chotkowskiego w Teatrze Żydowskim tryptyk. Z wcześniejszymi częściami, przedstawieniami „Dybuk” i „Malowany ptak”, łączy go temat: historia polskich Żydów i Teatru Żydowskiego, część aktorów i scenografia. Różnica polega m.in. na tym, że „Golem” nie jest spektaklem, tylko rodzajem muzealnej instalacji na temat pamięci, z szeregiem scenek odgrywanych przez aktorów w różnych miejscach hali w ATM Studio. Od widzów zależy, do których z nich podejdą bliżej, którym dadzą swoją uwagę.

Golem, reż. Maja Kleczewska, Teatr Żydowski w Warszawie

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną