Recenzja spektaklu: „Żeby nie było śladów”, reż. Piotr Ratajczak

Pozostał ślad
Spektakl oddaje hołd tym, którzy nie doczekali się sprawiedliwości.
Na pierwszym planie Agnieszka Przepiórska w roli matki Grzegorza Przemyka
Jacek Domiński/Reporter

Na pierwszym planie Agnieszka Przepiórska w roli matki Grzegorza Przemyka

Książka reporterska Cezarego Łazarewicza „Żeby nie było śladów”, nagrodzona w ubiegłym roku Nike, stała się podstawą przejmującego, bardzo prosto zrealizowanego spektaklu. Czwórka aktorów, zmieniając jedynie nakrycia wierzchnie, wciela się w kolejnych bohaterów: zaszczuwanych i szantażowanych przez władze przyjaciół zatrzymanego w maju 1983 r. i pobitego na śmierć maturzysty Grzegorza Przemyka, bijących go milicjantów, partyjną wierchuszkę puszczającą w ruch machinę śledczo-prokuratorsko-propagandową, manipulowanych sanitariuszy i opluwanych lekarzy (wniosą do spektaklu współczesny kontekst rezydentów rozjeżdżanych przez PiS i propagandowe media). 

Żeby nie było śladów, reż. Piotr Ratajczak, Teatr Polonia w Warszawie

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną