◊ ◊

Kordianek
Zwany nie bez powodu teatralnym skansenem warszawski Teatr Polski postanowił wpuścić świeżą reżyserską krew.

Stali bywalcy gmachu przy Karasia mogą być jednak spokojni: Paweł Passini to żaden Klata czy Zadara, który by akcję „Kordiana” przeniósł do toalety albo na blokowisko, szargał narodowe symbole czy dopuszczał się zwyczajowej już w przypadku wystawiania dzieł klasycznych rzezi tekstu, nie pozwalając głównemu bohaterowi monologować na Mont Blanc, krzyczeć: „Polska Winkelriedem narodów” itd.

Poloniści i przyprowadzeni przez nich uczniowie powinni być zadowoleni, gorzej z tymi, którzy od reżysera oczekują interpretacji wystawianego dramatu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną