◊ ◊ ◊

Dwie sceny z Ibsena
O najnowszej premierze w warszawskim Teatrze Powszechnym głośno zrobiło się, kiedy grająca panią Borkman Joanna Szczepkowska pokłóciła się z reżyserem Zbigniewem Zapasiewiczem i po raz kolejny odeszła z zespołu, grożąc teatrowi procesem o plagiat, jeśli wykorzysta jej pomysły.

Nie wykorzystał – kolejnego skandalu raczej więc nie będzie. Na pewno zaś nie ma dobrego przedstawienia.  

„Johna Gabriela Borkmana” zobaczyć warto właściwie dla dwóch scen. W obydwu grający tytułowego bohatera Zbigniew Zapasiewicz otrzymuje godnego siebie partnera Franciszka Pieczkę. Borkman dla realizowania swoich wyimaginowanych talentów bez skrupułów poświęcił najpierw miłość, następnie powierzone mu jako dyrektorowi banku pieniądze.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną