szukaj
◊ ◊ ◊
Mozart jedzie do Iraku
Mozartowskie „Così fan tutte” opowiada o zwykłych ludziach i o sprawach zawsze aktualnych. Z takiego założenia wyszedł Michał Znaniecki realizując to dzieło w Operze Wrocławskiej, oczywiście w modnej współczesnej formie.

Na szczęście w tej wersji owo uwspółcześnienie ma ręce i nogi, stanowi spójny obraz. Od zakładu fryzjerskiego poprzez klub fitness i designerski salon po basen – każde miejsce akcji i przebranie jakoś się tłumaczy.

Ferrando i Guglielmo esemesują do swych dziewczyn przy goleniu, Fiordiligi i Dorabella w piżamach w kuchni-laboratorium rozpaczają po wyjeździe ukochanych na wojnę (do Iraku?) jak w operze mydlanej. Don Alfonso jest zblazowanym fryzjerem gejem. Despina, kiedy udaje lekarza, nie musi się przebierać za mężczyznę.

Wizja jest dość jednowymiarowa – ale taka jest też warstwa społeczna, o której spektakl opowiada. I byłoby naprawdę zabawnie i miło, gdyby jeszcze muzyka brzmiała lepiej. Ze śpiewaków jedynie Despina (Aleksandra Buczek) staje na wysokości zadania zarówno pod względem wokalnym, jak aktorskim; Violetta Chodowicz i Agnieszka Rehlis zdecydowanie nie są śpiewaczkami mozartowskimi; z panami jest niewiele lepiej (Pavlo Tolstoyowi zdarzały się wręcz fałsze, a Maciejowi Krzysztyniakowi pozostało już wyłącznie aktorstwo).

W orkiestrze zaś słyszalne były nierówności i kiksy.

  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj