◊ ◊ ◊
Zbrodnia niedoskonała
Jan Kott pisał o „Tytusie Andronikusie”, że gdyby sztuka liczyła akt więcej, Szekspir dobrałby się do widzów z pierwszych rzędów i, wzorem bohaterów, utopił ich w morzu krwi.

Problem, jak wiarygodnie pokazać na scenie łańcuch absurdalnych zbrodni, które zapoczątkowało złożenie przez zwycięskiego wodza Andronika w ofierze najmłodszego syna królowej podbitego plemienia Gotów, Tamory, skutecznie odstraszał reżyserów.

Przedstawienie Moniki Pęcikiewiczgdańskim Teatrze Wybrzeże jest drugim w Polsce wystawieniem tej sztuki. Aktorzy raz po raz wychodzą z roli, opowiadaną na scenie historię mordów traktując z dystansem, jak grający Andronika Mirosław Baka, który parska śmiechem w scenie odrąbywania jego bohaterowi ręki, a potem z politowaniem przygląda się gumowej atrapie.

Taka stylistyka czyni przedstawienie lekkim, dodaje mu tempa, ale na aktorów zastawia pułapkę ułatwionego ześliźnięcia się w grypsowanie i grę pod publiczkę. I faktycznie, przedstawienie od czasu do czasu przechyla się w stronę farsy. Trudniej też oddać motywacje bohaterów. Bace nie udaje się np. pokazać stopniowej przemiany Andronika z człowieka w imię absolutnego podporządkowania władzy niewahającego się zabić własnego syna – w królobójcę.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj