Recenzja spektaklu: "Przebudzenie wiosny", reż. Helena Kaut-Howson

Wedekind w krótkich spodenkach
Aktorska młodzież hasa po scenie

Warszawski Teatr Powszechny kontynuuje udowadnianie światu, że z każdej sztuki, jeśli tylko weźmie się za nią odpowiedni fachowiec, można zrobić farsę i kabaret. Jeszcze nie znikł niesmak po „Pornografii” Gombrowicza przerobionej przez Waldemara Śmigasiewicza na serię skeczy i grepsów, a już pojawiło się w repertuarze potraktowane w ten sam sposób przez Helenę Kaut-Howson „Przebudzenie wiosny” Franka Wedekinda.

Czego tam nie ma?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną