szukaj
Recenzja spektaklu: "T.E.O.R.E.M.A.T.", reż. Grzegorz Jarzyna
Piękny koniec świata
Otwierają przestrzeń dla własnych poszukiwań

Po ponadrocznej produkcyjnej hibernacji TR Warszawa budzi się do życia w wielkim stylu. Inspirowany filmem Pier Paolo Pasoliniego z 1968 r. „T.E.O.R.E.M.A.T.” w reż. Grzegorza Jarzyny jest przedstawieniem hipnotycznie pięknym, przemyślanym i wspaniale granym. Rodzinę właściciela fabryki (przejmujący, śmiertelnie znużony Jan Englert, którego rola utkana jest z wywiadów i wierszy Pasoliniego) poznajemy podczas ich porannych rytuałów: ojciec przegląda dokumenty, matka (Danuta Stenka) nakłada makijaż, syn i córka (Jan Dravnel i Katarzyna Warnke) czeszą włosy, służąca (Jadwiga Jankowska-Cieślak) nakrywa do stołu.

Perfekcyjne wcielenia członków wyższej klasy społecznej. Niespodziewany gość (Sebastian Pawlak), młody mężczyzna, zmusi każdego z nich do poszperania we własnym wnętrzu, uświadomienia sobie nieprzyjemnych prawd i zadania niewygodnych pytań: o system wartości, o powody duchowej pustki, samotności, o rolę Boga w ich życiu, o lęki.

Film Pasoliniego intrygował figurą tajemniczego gościa: czy był wysłannikiem niebios czy piekieł, czy budząc świadomość – i powodując upadek rodziny – przyniósł ocalenie czy zniszczenie? Spektakl Jarzyny przesuwa akcent na członków rodziny, poddając wiwisekcji świat wartości późnego kapitalizmu, którego są beneficjentami, a który właśnie na naszych oczach wchodzi w wielki kryzys. To jedno z tych dzieł sztuki, które, operując poezją i wieloznacznym obrazem, otwierają przestrzeń dla własnych pytań i poszukiwań widza.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj