Recenzja spektaklu: "Samson i Dalila", reż. Michał Znaniecki

Samson z włosami
W dość prostej scenerii, rozgrywa się dramat Samsona.

Chyba dobrze robi spektaklom reżyserowanym przez Michała Znanieckiego pewne ograniczanie ich z góry – nie ma w nich wtedy pomysłów zbyt odbiegających i zaciemniających treść, a czasem i ciekawie się zdarzy. W rzadko w ostatnich czasach wystawianym na naszych scenach „Samsonie i Dalili” Camille’a Saint-Saënsa w Operze Wrocławskiej reżyser wyjątkowo współpracował z realizatorami włoskimi w dziedzinie scenografii (Tiziano Santi), kostiumów (Isabelle Comte) i choreografii (Aline Nari).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną