Recenzja spektaklu: "Kobiety bez cienia", reż. Hans Peter Lehmann

Operowa bajka dla dorosłych
To pierwsze w Polsce powojennej wystawienie „Kobiety bez cienia” Richarda Straussa.
To pierwsze w Polsce powojennej wystawienie „Kobiety bez cienia” Richarda Straussa. Ale nie pierwsze na wrocławskiej scenie operowej: pokazano ją na tych deskach już w pięć miesięcy po prawykonaniu, w marcu 1920 r. Ewa Michnik konsekwentnie przywraca muzyczne tradycje miasta, a tak się składa, że są one związane ze wspaniałymi dziełami. Sama zadbawszy starannie o stronę muzyczną, reżyserię powierzyła autorowi realizacji wagnerowskiej Tetralogii w Hali Ludowej Hansowi Peterowi Lehmannowi, który stworzył ze scenografem Olafem Zombeckiem oprawę niemal abstrakcyjną, zręczną i oszczędnościową, bez dużych udziwnień.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną