Recenzja spektaklu: "Marat/Sade", reż. Maja Kleczewska

Rewolucja w domu wariatów
Kleczewska po raz kolejny wraca do swojego ulubionego tematu – tkwiącego w człowieku pierwiastka zła.

Wystawiony przez Maję Kleczewską w warszawskim Teatrze Narodowym „Marat/Sade” według sztuki Petera Weissa, z fragmentami dramatów Heinera Mullera, „Tako rzecze Zaratustra” Nietzschego i „Justyny, czyli niedoli cnoty” markiza de Sade’a, to bez dwóch zdań najlepszy spektakl mijającego sezonu. W przestrzeni zainscenizowanej sali prób pacjenci szpitala psychiatrycznego usiłują wejść w role bohaterów sztuki o rewolucji.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną