Recenzja spektaklu: "Ziemia obiecana", reż Jan Klata

Obiecanki cacanki
Będzie śmiesznie i o chciwych kapitalistach.

Pierwsze pięć minut „Ziemi obiecanej” Władysława Reymonta, w reż. Jana Klaty (koprodukcja Festiwalu Dialogu Czterech Kultur w Łodzi, Teatru Polskiego we Wrocławiu i Hebbel am Ufer w Berlinie), mówi wszystko o spektaklu. Najpierw z offu głos przedstawiający się jako Władysław Stanisław Reymont stwierdza, że ten, kto się oparł o kolumnę, jest brudny, następnie Bum Bum (Marcin Czarnik) wygłasza pochwałę chciwości – zaczynający się od słów „Greed is good” monolog Gordona Gekko, bezwzględnego gracza giełdowego z „Wall Street” Olivera Stone’a.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną