Recenzja wystawy: "KwieKulik. Forma jest faktem społecznym"

Powtórka z awangardy
Z pewnością nie jest to wystawa łatwa i przyjemna. Ale ważna.

A dla wszystkich, których interesują powojenne losy polskiej sztuki progresywnej – wręcz obowiązkowa. To pierwsza tak obszerna (mniejsze już bywały) próba zaprezentowania dorobku artystycznego duetu: Zofia Kulik – Przemysław Kwiek. Na przełomie lat 60. i 70. XX w. obydwoje studiowali u słynnego twórcy Formy Otwartej Oskara Hansena. Od mistrza przejęli awangardowe idee, ale przydali im bezkompromisowej, społeczno-politycznej treści. W czasach nadgorliwej cenzury odważnie atakowali otaczający cynizm, hipokryzję, obojętność. Kreowali nowe, oryginalne kategorie artystyczne: „gier wizualnych”, „działań dokamerowych” czy „sztuki pasożytniczej”. Wspólnie działali od 1971 do 1987 r., pozostawiając po sobie nie tylko wyraźny ślad w polskiej sztuce (to na tym gruncie wzrastała później tzw. sztuka krytyczna), ale też ogromne archiwum dokonań (zdjęcia, filmy, zapisy audio, notatki itd). Te materiały porządkowało i opracowywało przez półtora roku dwóch uznanych kuratorów (Georg Schollhammer i Łukasz Ronduda), by teraz pokazać efekty swojej pracy.

KwieKulik. Forma jest faktem społecznym, Galeria Awangarda, BWA Wrocław, wystawa czynna do 7.01.2010 r.

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj