Recenzja wystawy: Robert Morris, "Uwagi o rzeźbie. Obiekty, instalacje, filmy"

Kształty ostre, kształty miękkie
Dla pilnych obserwatorów sztuki XX w. to wystawa obowiązkowa

Miejsce Morrisa we współczesnej sztuce można porównać z tym, jakie Grotowski zajmował w teatrze. Nie był nigdy bożyszczem tłumów, ale robił rzeczy ważne, które wypadało znać. Artysta nie kokietował widzów, nie szedł na skróty. Wymagał od odbiorcy dużego skupienia – także dlatego, że bliskie mu były te obszary sztuki, które ponad emocje przedkładają rozum.

Był wybitnym teoretykiem (i nieco mniej konsekwentnym praktykiem) minimal-artu oraz awangardy w ogóle, nieustannie krążył wokół konceptualizmu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną