Recenzja wystawy: "Jerzy 'Jurry' Zieliński (1943–1980)"
Powrót Jurry’ego
Był nie tylko guru ówczesnej niezależnej kultury, ale też inspirował tych, co przyszli po nim.
Muzeum Narodowe w Krakowie/materiały prasowe

Trzeba się spieszyć, albowiem jak meteor przemknie przez Muzeum Narodowe wystawa Jerzego Zielińskiego. A spieszyć się warto, bo twórca był jedną z najciekawszych postaci polskiej sceny artystycznej lat 70. ubiegłego wieku. Niezależnym, niepokornym, przenikliwie obserwującym i bez kompromisów komentującym w swych pracach rzeczywistość PRL. Zmarł tragicznie w 1980 r. w wieku zaledwie 37 lat. Inspirował się popartem, tworząc w poetyce bliskiej plakatu, posługując się wyrafinowaną symboliką i dosadną aluzją. Często, szczególnie pod koniec życia, sięgał do tematyki i metafor związanych z problemami egzystencjalnymi. Ta twórczość dopiero teraz pokazana zostanie z należytym rozmachem ekspozycyjnym (na wystawie znajdzie się 80 obrazów, w tym większość najważniejszych prac) i intelektualnym (300-stronicowa monografia i analiza twórczości).

Był nie tylko guru ówczesnej niezależnej kultury, ale też inspirował tych, co przyszli po nim; ducha Jurry’ego łatwo doszukać się w dorobku Gruppy czy Twożywa. Na szczęście znacznie dłużej potrwa część wystawy przygotowana w Galerii Zderzak. Zaś od stycznia prace Jurry’ego oglądać będzie można także w Warszawie. Ten artystyczny powrót nieco zapomnianego, a tak interesującego artysty, to jedno z najciekawszych wydarzeń wystawienniczych tej jesieni.

Jerzy „Jurry” Zieliński (1943–1980), Muzeum Narodowe w Krakowie (do 31.10) oraz Galeria Zderzak w Krakowie (do 10.12.)

 

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj