Recenzja wystawy: Neo Rauch, "Begleiter. Mit realizmu"

Neo w krainie czarów
Podobno artysta maluje swoje sny. Jeśli to prawda, to tylko pozazdrościć ich bogactwa.
Neo Rauch, „Kalimuna”. Jego malarstwo może się podobać lub nie, ale nie sposób się przy nim znudzić
Galeria Zachęta/materiały prasowe

Neo Rauch, „Kalimuna”. Jego malarstwo może się podobać lub nie, ale nie sposób się przy nim znudzić

Ogromne prace Raucha zobaczyłem po raz pierwszy na Biennale w Wenecji w 2001 r. Zaintrygowała mnie w nich przede wszystkim dezynwoltura, z jaką przekraczał granice konwencji; śmiałe, ale i dziwaczne połączenie poetyki komiksu z pop-artem i realizmem socjalistycznym. A przy tym kompletne zaburzenie proporcji, miniaturyzacje lub przeskalowania, pozorny chaos treści, przeładowanie. Nie wiadomo było, na czym zatrzymać wzrok, który wątek śledzić, a wszystko, choć cudownie poplątane i bez krzty logiki, układało się ostatecznie w jakąś całość.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną