Recenzja wystawy: Jenny Holzer, "My Skin"

Wojna w oleju
Pretekstem do powstania obrazów olejnych i sitodruków była wojna w Iraku.
Artystka przygotowała w Poznaniu działanie efemeryczne, znacznie bliższe sztuce bazującej na słowie
Galeria Art Stations w Poznaniu/materiały prasowe

Artystka przygotowała w Poznaniu działanie efemeryczne, znacznie bliższe sztuce bazującej na słowie

Napisano niegdyś o niej, że „śmiało kroczy między dramatyczną otwartością, pociągającą powierzchownością i potrzebą ponownej refleksji”. Słowem: emocje plus piękno, plus mądrość. O wszystkich tych walorach sztuki Jenny Holzer, jednej z najbardziej znanych amerykańskich artystek, przekonać się można w Poznaniu. Sama Holzer przyznała kiedyś, iż wszystkie jej prace dotyczą seksu, śmierci i wojny. Tak jest i tym razem. Pretekstem do powstania obrazów olejnych i sitodruków była wojna w Iraku.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną