Recenzja wystawy: "Akcjonizm wiedeński. Przeciwny biegun społeczeństwa"

Jeźdźcy Apokalipsy
Krakowska wystawa kompetentnie i kompletnie pokazuje akcjonistów „życie po życiu”, czyli artystyczny dorobek z czasów, gdy ich słynne wspólne akcje były już tylko wspomnieniem.
Otto Muhl. „Topnienie. Akcja nr 34”, 1966
Kolekcja Essla/MOCAK/materiały prasowe

Otto Muhl. „Topnienie. Akcja nr 34”, 1966

Było ich czterech (Brus, Mühl, Nitsch, Schwarzkogler) i w latach 60. ubiegłego wieku przegalopowali przez współczesną sztukę jak Jeźdźcy Apokalipsy, demolując, rozbijając, siejąc przerażenie i dezorientację. Zrodzeni w jednym z najbardziej mieszczańskich środowisk Europy, przeciwstawili się mu z niezwykłą zapalczywością. Krytykowali instytucje państwa i kapitalizmu, walczyli ze zmurszałymi regułami i wartościami rządzącymi społeczeństwem. A robili to w sposób zazwyczaj drastyczny – w swych akcjach, przeprowadzanych w obecności zdumionych widzów, obnażali się i kaleczyli, wywlekali flaki zabitych zwierząt i robili wiele innych rzeczy uważanych przez syte społeczeństwo za odrażające.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną