Recenzja wystawy: "Skontrum"
Remanent w Królikarni
Lekko usychająca przez lata Królikarnia pod nowym kierownictwem kuratorskim Agnieszki Tarasiuk najwyraźniej odżywa.
Xawery Dunikowski „Portret Damy”, 1936 r.
Nicolas Grospierre

Xawery Dunikowski „Portret Damy”, 1936 r.

Skontrum oznacza muzealny remanent. I to żadna przenośnia, bo rzeczywiście ta wystawa bardziej przypomina wewnętrzną inwentaryzację niż normalną ekspozycję. W salach Królikarni pomieszczono tyle rzeźb, ile się tylko da. Biustów, popiersi, figur. Całych i we fragmentach, w dobrym stanie i zniszczonych. Wizerunki świętych, postaci historycznych i alegorii. Z różnych epok, w różnych stylach. Świetne, niezłe i słabe. Tak, jakby przeniesiono do sal wystawowych zbiory ukryte na co dzień w magazynach. Bez żadnego kontekstu historycznego czy artystycznego, bez logicznego porządku. Można zapytać: po co? To bez wątpienia lekko szalony, ale interesujący wystawienniczy eksperyment, mający na celu nie tyle wycieczkę w głąb jakiegoś kierunku sztuki czy tematu, ale stawianie pytań o istotę muzeum jako instytucji. I jego strategie, zadania, sposoby komunikowania się z widzem.

Projekt to tym ciekawszy, że włączona została do niego trójka młodych współczesnych artystów, którzy przygotowali swój autorski komentarz sytuacji. Agnieszka Polska – pracę na podstawie analizy muzealnych archiwaliów i dokumentów, Nicolas Grospierre – fotografie muzealnych magazynów, zaś Jan Szewczyk – film prezentujący konserwatorskie prace nad rzeźbami. Lekko usychająca przez lata Królikarnia pod nowym kierownictwem kuratorskim Agnieszki Tarasiuk najwyraźniej odżywa.

Skontrum, Królikarnia – oddział Muzeum Narodowego w Warszawie, wystawa czynna do 31 grudnia

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj