Recenzja wystawy: Robert Kuśmirowski, "Muzeum Sztuki Zdeponowanej"

Urny ze sztuką
Artyści i kolekcjonerzy mogą deponować kolejne zbędne prace, a Kuśmirowski już się nimi zajmie.
Jedna ze zbędnych prac
Danilo Donzelli/materiały prasowe

Jedna ze zbędnych prac

Pomysł bardzo odważny (skojarzenia historyczne!) i niebanalny. Artysta gromadzi dzieła sztuki (w tym własne), dokładnie je bada i opisuje, a następnie... pali. Prochy umieszcza w urnach, a urny prezentuje na wystawie. To „prowadzenie usług publicznych na rzecz sztuki, polegające na uruchomieniu kompleksowego recyklingu w zakresie likwidacji i komasowania prac niechcianych i nikomu niepotrzebnych” – jak sam wyjaśnia. Artyści i kolekcjonerzy mogą deponować kolejne zbędne prace, a Kuśmirowski już się nimi zajmie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną