Recenzja wystawy: "Praca kobiety nigdy się nie kończy"

Zanim przyszły sufrażystki
W zebranych pracach pojawiają się kobiety jako matki, towarzyszki życia i gospodynie, są też niewiasty-muzy czy wojowniczki, a także postaci historyczne i mitologiczne.
Louis Surugue, Praca kobiety nigdy się nie kończy, 1747 r.
Biblioteka Naukowa PAC/PAN/materiały prasowe

Louis Surugue, Praca kobiety nigdy się nie kończy, 1747 r.

Pod tym wdzięcznym, zaczerpniętym z angielskiego przysłowia tytułem nie kryje się żadna feministyczna akcja wymierzona w dyskryminację kobiet, ale całkiem tradycyjna wystawa grafik. I to grafik bardzo starych, powstałych od XVI do XIX w., a wyszperanych z wyśmienitych zbiorów Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie. Starych i nie byle jakich, bo w ekspozycji znalazły się m.in. ryciny Dürera, Rembrandta, Rubensa czy Hogarta, a więc mistrzów nad mistrzami.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną