Recenzja wystawy: "W sercu kraju. Kolekcja Muzeum Sztuki Nowoczesnej"

Egzaminowanie muzeum
Na tę ważną wystawę wybrano 150 spośród 300 dzieł sztuki, które udało się dotychczas zgromadzić.
Andrzej Wróblewski,„Muzeum”, gwasz na papierze, 1956 r.
Muzeum Sztuki Nowoczesnej/materiały prasowe

Andrzej Wróblewski,„Muzeum”, gwasz na papierze, 1956 r.

Utworzone w 2005 r. MSN jest w III RP bez wątpienia najdłużej działającym muzeum pozbawionym własnej stałej siedziby. I jak na muzeum przystało, dysponuje kierownictwem, zespołem i tzw. lokalem zastępczym, organizuje wystawy, wydaje katalogi. A także – niczym niezrażone – kolekcjonuje sztukę, która ma być zalążkiem przyszłej stałej ekspozycji. Po kilku prezentacjach jej fragmentów teraz postanowiono w sposób bardziej pełny pochwalić się zbiorami: kupionymi, podarowanymi przez artystów, oddanymi muzeum w depozyt. Na tę ważną wystawę wybrano 150 spośród 300 dzieł sztuki, które udało się dotychczas zgromadzić. Wiele na tej liście nazwisk fundamentalnych dla polskiej sztuki, od Szapocznikow i Wróblewskiego, przez Robakowskiego, Wodiczkę i Bałkę, po Althamera.

Ale bądźmy szczerzy, jak na placówkę z wielkimi ambicjami, nie jest tego zbyt wiele. Cóż, trzeba się pogodzić z faktem, że takie są dziś realia ekonomiczne prowadzenia instytucji kultury. Na domiar złego nie brakuje opinii, że i ta kolekcja jest merytorycznie dość jednostronna, hołubiąca jedne paradygmaty współczesnej sztuki, a inne – konsekwentnie ignorująca. I choćby dlatego warto ją obejrzeć. By się osobiście przekonać, na ile jest „międzynarodowa”, o czym zapewniają organizatorzy. Na ile zebrane prace zachęcają nas do podjęcia z nimi dyskursu i podejmują tematy, które nas naprawdę obchodzą? Na ile zbiory są otwarte (zamknięte) na różnorodność poszukiwań we współczesnej sztuce? Na ile wśród zgromadzonych prac możemy poczuć puls współczesnej sztuki?

 

W sercu kraju. Kolekcja Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Warszawa, wystawa czynna do 6 stycznia 2014 r.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj