Recenzja wystawy: "Portret bez twarzy"

Bez znieczulenia
Wspaniałe świadectwo świata bez powierzchowności, pędu, blichtru, za to z przesłaniem, namysłem, poszukiwaniem sensu.
materiały prasowe

Tytuł wystawy wydaje się oksymoronem. Ale autor, który na fotografowaniu ludzi niejeden aparat zużył, wie, co chce przez to powiedzieć. I w pracach wybranych tym razem do pokazania przekonuje, że prawdę o człowieku można świetnie przekazać, niekoniecznie utrwalając ze szczegółami jego fizjonomię. Ten mistrz tzw. portretu psychologicznego ustawia więc swoich modeli w cieniu lub prześwietla ich twarze, zasłania lub rozmazuje, wybiera jakiś ich fragment lub na różne sposoby deformuje i przekształca.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną