Recenzja wystawy: Atlas Sztuki
Ostatnia taka wystawa?
Sztuka przechodzi tu płynnie w naukę i na odwrót.
Zbigniew Rybczyński/materiały prasowe

Już dawno nie było w Polsce wystawy tak wyraźnie podszytej pozaartystycznymi kontekstami. Przypomnę, że w aurze skandalu i budząc wiele wątpliwości, minister kultury zwolnił niedawno Zbigniewa Rybczyńskiego z funkcji dyrektora Centrum Technologii Audiowizualnych. Koincydencja oczywiście przypadkowa, bo wystawę planowano i przygotowywano już od wielu miesięcy. Ekspozycja stanie się więc – niezamierzenie – formą demonstracji poprzez twórczy dorobek artysty. Niewykluczone, że ostatniej tego typu, jako że Rybczyński po czterech latach mieszkania w Polsce, rozgoryczony, planuje ponoć ponowną emigrację.

W ekspozycji nie mogło zabraknąć oczywiście oscarowego „Tanga” (powstała dla niego nawet specjalna salka kinowa) i storyboardów do najsłynniejszych wideoklipów artysty, tworzonych m.in. dla Yoko Ono, Micka Jaggera czy Lou Reeda. Są obrazy, rysunki i robocze szkice Rybczyńskiego z różnych etapów życia i z różnych projektów. Ale sporo miejsca zajmują także efekty jego eksperymentów z obrazem i postrzeganiem. Zbudowano więc tzw. perspective box wyjaśniający jego przestrzenne widzenie, zebrano materiały poświęcone percepcji wzrokowej i różnym geometrycznym aspektom perspektywy. Sztuka przechodzi tu płynnie w naukę i na odwrót.

 

Zbigniew Rybczyński, Atlas Sztuki, Łódź, czynna do 2 lutego 2014 r.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj