Recenzja wystawy: „Art Naif Festiwal”
Miejsce dla naiwnych
Szyb Wilson sam w sobie jest miejscem trochę magicznym, a naiwna sztuka to dobry kontrapunkt wobec konceptualizmu i innych wynalazków współczesnych profesjonalistów od sztuk wizualnych.
materiały prasowe

Wprawdzie Nikifor, czyli najsłynniejszy polski twórca naiwny, mieszkał w Krynicy, ale za to na Śląsku działała przez długie lata ich cała ciekawa formacja zwana Grupą Janowską (z najbardziej znanym Teofilem Ociepką). W sumie więc nie dziwi, że to w Katowicach wymyślono jedyne w swoim rodzaju coroczne święto „prymitywów” z całego świata. W tym roku zjechały prace artystów z 34 krajów, w tym tak dla nas egzotycznych, jak Kambodża czy Nikaragua. Ale nie o frekwencyjne rekordy tu chodzi, tylko o niewątpliwy urok i bezpretensjonalność tego organizowanego już po raz siódmy festiwalu. O sztukę, która zapewne nigdy nie zawiśnie w Tate Gallery czy w Luwrze, ale ma w sobie coś, czego w dzisiejszych czasach coraz trudniej doświadczyć: osobistą pasję, brak kalkulacji, autentyczne emocje.

Jak co roku, tak i teraz impreza ma motyw przewodni; tym razem są to Bałkany, a przede wszystkim sztuka naiwna z Serbii i Chorwacji z jej największą specjalizacją – malarstwem na szkle. A poza główną wystawą kilka dodatkowych (m.in. w Muzeum Śląskim w Katowicach i w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu) oraz mnóstwo imprez towarzyszących, które w dużym stopniu wpływają na ogólny klimat przedsięwzięcia. To seanse filmowe, koncerty, warsztaty gry na ludowych instrumentach i plenerowy Art Jarmark (13 lipca). Szyb Wilson sam w sobie jest miejscem trochę magicznym, a naiwna sztuka to dobry kontrapunkt wobec konceptualizmu i innych wynalazków współczesnych profesjonalistów od sztuk wizualnych.

 

Art Naif Festiwal, Galeria Szyb Wilson, Katowice, do 14 sierpnia

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj