Recenzja wystawy: „Alicja w Ogrodzie Saskim”
Na zachętę
Kilkanaście minut doskonałej zabawy.
Groteskowy żółty pseudosłoń, który reaguje, rycząc i wygrywając na trąbie jazzowe motywy, gdy ktoś się obok niego porusza.
Malwina Toczek/NJA/materiały prasowe

Groteskowy żółty pseudosłoń, który reaguje, rycząc i wygrywając na trąbie jazzowe motywy, gdy ktoś się obok niego porusza.

Mowa oczywiście o nawiązaniu do Alicji z Krainy Czarów, której malutki, osobny świat postanowił stworzyć autor wystawy. Tym razem czary dotyczą dźwięków i przestrzeni. W plenerze stanął zagadkowy pawilon (autorstwa Kuby Szczęsnego – tego od najwęższego w świecie Domu Kereta). Kto wejdzie do wnętrza, zderzy się z muzyką w sposób osobliwy – swoją wędrówką przez jego zakamarki sam bowiem kreuje to, co słyszy; może melodię zwalniać, przyspieszać, czynić głośniejszą, a nawet (cofając się) – słuchać jej „od tyłu”. (...)

Włodzimierz Jan Zakrzewski, Alicja w Ogrodzie Saskim, ogród vis-à-vis galerii Zachęta, do 6 lipca

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj