Recenzja wystawy: „Nic nie zatrzyma idei sztuki”

Gender przed gender
Partum pierwsza tak odważnie zamieniła własne ciało w środek artystycznego przekazu, uważała, że sztuka powinna wychodzić na ulice, a nie chować się w galeriach.
Ewa Partum, „Samoidentyfikacja”
Ewa Partum/materiały prasowe

Ewa Partum, „Samoidentyfikacja”

Ewa i Andrzej Partum. Po Katarzynie Kobro i Władysławie Strzemińskim była to chyba najbardziej znacząca para powojennej awangardowej polskiej sztuki. Ich dorobek jest przypominany; teraz przyszedł czas na Ewę Partum. Dopiero z perspektywy kilkudziesięciu lat widać, w jak wielu obszarach jej twórczość można uznać za prekursorską. Budowała podstawy rodzimej sztuki konceptualnej i krytycznej, ale szczególnie pamięta jej się to, co dziś określamy modnym terminem „gender”, a wówczas było po prostu sztuką feministyczną. Takie akcje artystyczne, jak „Legalność przestrzeni” (chaos ustawionych koło siebie znaków zakazu i nakazu, w części wymyślonych przez artystkę) czy „Samoidentyfikacja” (naga Partum zderzona z licznymi ważnymi przestrzeniami publicznymi), należą do kanonu najważniejszych działań awangardowych lat 70. XX w.

 

Ewa Partum, Nic nie zatrzyma idei sztuki, Muzeum ms2, Łódź, wystawa czynna do 15 lutego 2015 r.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną